krecik dobranocka

- Dlaczego nie mogę sam o tym decydować? – mruknął Iluzjonista na wpół do siebie.
- Bo my musimy cię chronić. stwierdził z anielskim uśmiechem krecik Fuerzas.
- Jak? – Fredric spojrzał na niego gniewnie. – Wyciskając mi krew z ramienia?
- Perdón. Xavier zerknął na niego z szczerą skruchą, a dobranocka
Nerino uśmiechnął się z zadowoleniem. Fredric westchnął. Tym czasem ich uwaga zatrzymała się na szpiczaku i Nerino położył mu palec na brzuchu, usiłując robić masaż serca.
- Stój, Gato! Nie chcemy przecież go zabić ponownie. – powiedział szybko Xavier. – Fred, pokażesz mu? – dodał, bo przyjaciel wpatrywał się w nich kątem oka i nawet nie drgnął, by pomóc. – Pokaż gdzie jest serce krecika.
Fuerzas podsunął mu pod nos srebrną paletę, co ostatecznie przywróciło Iluzjonistę do rzeczywistości. Dokładnie przyglądając się zwierzęciu, przesunął palcem po jego różowym, nasączonym formaliną brzuszku.
- Myślę, że jego serce jest gdzieś tutaj. – wskazał Fredric z precyzją chirurga. – Spróbujcie tu albo tu.
Iluzjonista podniósł wzrok i przyłapał Tajemniczą Señoritę w płaszczu na wpatrywaniu się w niego. Siedzieli kilka miejsc od siebie. Bursztynowe oczy z rozbawieniem patrzyły w oczy chłopaka. Niemal się w nich zatracił. Z jego palca przeskoczyła na nieruchome ciałko iskra. Martwa skóra zwierzęcia pokryła się sierścią i masywny tyłów z krótkimi łapkami zaczął drgać.
- Szpiczak żyje. Nernio zamrugał.
- No jak to się mogło stać. mruknął z udanym zdziwieniem Xavier. Gato, uratowałeś go swoim masażem!
Szpiczak przekręcił się na brzuch i zaczął niezgrabnie iść. Fuerzas chwycił go, zanim ssak zeskoczył ze stolika i posadził przed równie zszokowanym Iluzjonistą.
- To Frankenszpiczak. stwierdził z uśmiechem. Rozstroiłeś się, welafancki tygrysku.
- Może po treningu Quidditcha mi przejdzie. stwierdził Fredric bajka o kreciku, wzruszając ramionami. I nie mów do mnie tygrysku!
- Quidditch? Z twoim beznadziejnym wyczuciem? – parsknął Michel, który przysłuchiwała się ich rozmowie. Przesunął pogardliwym spojrzeniem po Iluzjoniście. Zanim złapiesz zniczy mijają zawsze wieki krecik spodenki.
Fredric uśmiechnął się kwaśno.
- Ja przynajmniej go łapię. Iluzjonista odwrócił się.
Xavier pokręcił głową.
- Powiedziałbym, że jeśli coś się stanie, to sam tego chciałeś. poinformował.
- Mam pomysł oświadczył pokazowo Szarooki i mocniej przyciągając do siebie Lafort. – Chodźmy gdzieś, gdzie będzie fajniej krecik bajki.
Zapomniana ex-dziewczyna Lonsdale wybiegła z sali, bliska płaczu. Christine uśmiechnęła się do nowego chłopaka.
- Nie masz prawa postępować w ten sposób. mruknął Federico, zanim zdążył się powstrzymać.
- Bo co? Michel przymrużył oczy.
- Bo Bóg cie za to pokarze. wyjaśnił spokojnymi głosem Fredric, celując ręką w ławkę rozmówcy.
- Mam go gdzieś. szepnął Michel i nastąpiło głośne:

PUFFF!

Drewniana ławka stanęła w płomieniach, które błyskawicznie ogarnęły drugą, przemieniając obie w dwie jaskrawożółte prostokąty ognia. Federico był tak osłupiały, że nie potrafił się ruszyć z miejsca. Stał z rozdziawionymi ustami i spoglądała na ten nieoczekiwany efekt, dopóki wokół niego nie zaczęły spadać na podłogę płonące części mebla. Rozległ się kolejny, tym razem słabszy świst. Pod wpływem wody buchnął słup gęstego czarnego dymu, a Iluzjonistę uderzyła prosto w twarz fala nieznośnego żaru. Fredric spojrzał na podłogę, gdzie ciemniały wielkie kałuże. Krople wody kapał mu z włosów i spływał po nosie. Ktoś podpalił jego ławkę.
- Chyba muszę porozmawiać wychowawcą. wymamrotał ze złością profesor Airest, gasząc ostatni płomyk, a Gérard Cassel schował dyskretnie różdżkę i uśmiechnął się szerokim, zuchwałym uśmiechem.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Zmień )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Zmień )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.